RECENZJE

ŁUKASZ LEMBAS

FKA TWIGS,
„M3LL155X”

Z tą dziewczyną nie ma żartów. Intryguje wizerunkiem, straszy wideoklipami i, co najważniejsze, zupełnie omamia dźwiękami. Kariera FKA twigs to nie przypadek, a efekt doskonale dopracowanej całości. Nie sposób przejść obok niej obojętnie. W rok po fenomenalnym, pełnowymiarowym debiucie (jak sam tytuł wskazuje – „LP1”) serwuje swoim słuchaczom dzieło krótkie, ale intensywne i wciągające. „M3LL155X”, czy po prostu „Mellissa”, to trochę ponad kwadrans muzyki, ale takiej, że można wypaść z butów. Na początek „Figure 8” – oszczędny w dźwiękach, ale mocny i charakterny w brzmieniu elektroniczny łamaniec, który daje jednocześnie wyśmienite pole do eksperymentowania z nietuzinkowym głosem. W „I’m Your Doll” czy „In Time” jest spokojniej, ale tylko pozornie, bo napięcie w tym minialbumie nie spada ani na moment. Zaszufladkować ją nie sposób, bo mimo flirtów z popową estetyką pozostaje w swojej twórczości dzika i nieokiełznana. „M3LL155X” to krótka, ale bardzo dobra przekąska przed miejmy nadzieję kolejnym daniem głównym.

Wytwórnia: Young Turks

FOALS,
„WHAT WENT DOWN”

Oxford dla większości jest synonimem świetnego wykształcenia. Jeszcze inni przypomną sobie, że to przecież stamtąd pochodzi słynny Mini Morris. Czas jednak najwyższy trochę odświeżyć swoje skojarzenia, bo z Oxfordu pochodzi zespół Foals, który dzięki swojemu czwartemu albumowi stał się najgorętszym rockowym towarem eksportowym Wysp Brytyjskich. To ciekawy przykład zespołu długodojrzewającego. Niby od początku zdradzali, że mają ciekawą propozycję, ale na dłuższy dystans brakowało im albo pary, albo zdecydowania, a może po prostu przeboju, który pociągnąłby ten wózek. W końcu jednak doczekali się „What Went Down”, albumu, który skierował ich karierę na nowe tory. To świetne, chwytliwe i niepozbawione ognia piosenki („What Went Down” czy „Mountain At My Gates”), a głos pochodzącego z Grecji lidera Foals, Yannisa Philippakisa, brzmi tak, jakby ktoś zaaplikował mu dodatkową dawkę testosteronu – mocno i zdecydowanie. Do trzech razy sztuka? W przypadku Foals – do czterech.

WYTWÓRNIA: WARNER

LIANNE LA HAVAS,
„BLOOD”

Chciałoby się napisać, że młoda Brytyjka nie zwalnia tempa, ale byłoby to pewnym przekłamaniem. Jej drugi album wydaje się bowiem bardziej leniwy aniżeli debiutancki „Is Your Love Big Enough?”, ale właśnie tutaj tkwi klucz do jego sukcesu. „Blood” sunie powoli, czarując sekcją rytmiczną brzmiącą wyjątkowo tłusto. Przy okazji wolne tempa pozwalają rozbłysnąć wokalnym talentom artystki. Jamajskie korzenie Lianne La Havas zdają się wiele wyjaśniać, zarówno w temacie brzmienia płyty, jak i samego tytułu. Nie jest jednak tak, że Lianne udała się na Jamajkę, by zgodnie z wyświechtanym scenariuszem nagrać tam płytę reggae. „Blood” to przede wszystkim objawienie nowej gwiazdy neo-soulu, która prezentuje nie tylko pomysł na pojedynczy singiel. Ten album to piękna pulsująca całość. Na „Blood” naprawdę trudno znaleźć słabe punkty, bo mimo że Lianne emocjami potrafi żonglować jak mało kto, całość udało się utrzymać w ryzach misternej konstrukcji. Wszystko brzmi, wszystko gra. Grzech nie posłuchać.

WYTWÓRNIA: WARNER

ORGANIZM,
„PLAŻA BABEL”

Jest ich trzech i wydali właśnie swój trzeci album. Czyżby zadziałała magia liczb, a może jeszcze coś innego? Trudno dociec, ale jedno jest pewne – „Plaża Babel” to najlepsze dokonanie warszawskiej formacji. Jako zadeklarowani postpunkowcy nie mogli zrezygnować z gitar i motorycznego basu, ale na „Plaży Babel” głównym aktorem są właśnie elektroniczne dźwięki kultowego klawisza Mooga. To one sprawiają, że jest mroczniej, że dźwięki są mniej oczywiste niż na dotychczas wydanych, zdominowanych przez gitary albumach. To spora zmiana, choć przecież organiczne trio wciąż jest mocno osadzone w estetyce lat 80. – i to pozostaje niezmienne. Nawet finałowy utwór „Przegrałem”, zaśpiewany tylko z towarzyszeniem elektroniki, brzmi jakby został żywcem wyciągnięty z repertuaru Depeche Mode w najmroczniejszym okresie. „Plaża Babel” to płyta gęsta i duszna, a teksty Jędrka Dąbrowskiego, delikatnie mówiąc, do afirmacyjnych nie należą. Tyle że do tej muzyki inne teksty nie pasują. Organizm w dobrej formie.

Wytwórnia: Thin Man