RECENZJE

JAKUB NIKLASIŃSKI

„Małe eksperymenty ze szczęściem. Sekretny dziennik Hendrika Groena, lat 83 i ¼”, Hendrik Groen

Holenderski hit, który spędził trzydzieści tygodni na liście bestsellerów w rodzimym kraju, a do którego następnie prawa wykupiły wydawnictwa w dwudziestu pięciu innych. Trwają prace nad serialową ekranizacją w stylu brytyjskiego „The Office”. Co składa się na tak oszałamiający sukces książki o starości? Autentyzm, humor i niezmienna – jak się okazuje – uniwersalność tematu, który ukazany został w taki sposób, że może dotrzeć do czytelnika niemal w każdym przedziale wiekowym. Nienachalnie poddać pod rozwagę to, jak faktycznie miewa się starość w naszym społeczeństwie. Hendrik Groen to pseudonim i przez pewien czas rynek książki aż szumiał od spekulacji na temat tego, kto stoi za tym przezabawnym pseudodziennikiem, który w kluczowych momentach potrafi wycisnąć z nas kilka mięsistych łez. Szczerość, rozbrajający tragikomizm perypetii Hendrika w domu spokojnej starości, nawet późne podboje sercowe, a nade wszystko odpryski błyskotliwej, instynktownej wiedzy o tym, jak cieszyć się każdym, choćby najpóźniejszym dniem.

Albatros

„Hen. Na północy Norwegii”, Ilona Wiśniewska

Ponoć kogo dopadnie – tego już nigdy nie opuści: wirus północy. Ilona Wiśniewska igrała z nim na corocznych wakacjach, a to w Estonii, a to Finlandii czy Norwegii. Aż kiedyś w pracy zajrzała na podgląd, jaki oferują rozmieszczone tu i ówdzie na świecie kamerki internetowe. Padło na Spitsbergen – to, co zobaczyła, zmusiło ją najpierw do przyjazdu na 12-dniowy pobyt... a niedawno stuknęło jej pięć lat na wyspie. Zakochała się w starszym Norwegu i została, pisząc do polskiej prasy o życiu w krainie wiecznych mrozów i opuszczonych osad, tak diametralnie różnym od tego, które płynie wszędzie indziej, nawet od tego w lądowej Norwegii. „Hen” to druga po „Białym” książka reporterska w podobnej konwencji, bezpretensjonalna, z równie dobrym wyczuciem tematu i tym samym co poprzednio, głównym atutem – Wiśniewska faktycznie słucha, poznaje swoich bohaterów i potrafi ich uczciwie opisać. Daleko jej do postawy obcego, outsidera, turysty. I choć po przeprowadzce na południe – na Lofoty – musiała znów się przystosować, pisze lepiej i widzi więcej. Jakby mieszkała tam od lat.

ALBATROS