RECENZJE

MIKOŁAJ WIĘCKOWSKI

Jack Garratt, „Phase”

Większość utworów z „Phase” zapewne mogłaby zostać spokojnie zaśpiewana do swawolnego pianina w tle. I nawet nie wymagałoby to ponownego nagrania linii wokalnych – wystarczyłoby skorzystać z tych, które na płycie już są. Wtedy jednak „Phase” niewątpliwie nie byłoby tak ciekawe. Sednem unikalności tego krążka nie jest bowiem sam bluesowo-jazzowy wokal Garratta, ale jego połączenie z nowoczesnymi, elektronicznymi dźwiękami. Porywającymi do tańca i pełnymi energii, choć teksty nie należą tu wcale do najweselszych. Garratt czerpie z różnych odmętów współczesnego popu, czasem sięgając po podkłady rodem z płyt Disclosure, a innym razem przypominając Cheta Fakera w wersji tanecznej. Z tym ostatnim Jack ma zresztą wiele wspólnego – sam bowiem napisał i wyprodukował wszystkie kawałki na własnej płycie. No i broda – w połączeniu z przyjemnie, mainstreamowo brzmiącą muzyką spokojnie może zrobić z Garratta nowe bożyszcze nastolatek.

Dystrybutor:
Universal Music Polska

Julia Marcell, „Proxy”

Nowa płyta JuliI Marcell – tym razem w całości po polsku – miała być „reakcją na (…) naszą popową, rozkrzyczaną, odblaskową rzeczywistość”? Czy udało się to osiągnąć? Po części. Na pewno sukces osiągnięto od strony muzycznej. „Proxy” obfituje w lekkie, dość klasycznie popowe podkłady, napełniające swego rodzaju swobodą i optymizmem. Problemem są jednak zdecydowanie teksty Marcell – zatopione w kiepskiej metaforyce, podobne do tych Marii Peszek, choć lżejsze. Inna sprawa, że są one niewątpliwie ciekawie, oryginalnie zaśpiewane. Na wykonanie każdego wersu Marcell miała ciekawy pomysł, z których prawie każdy sprawdził się przynajmniej dobrze. Jedno też trzeba „Proxy” przyznać – niewątpliwie Julii uda się tym albumem zdobyć szersze grono odbiorców. Nie tylko dzięki temu, że jest to jej pierwsza polska płyta, ale i z powodu wspomnianej już lekkości tutejszych kompozycji. Istotnie nie „rozkrzyczanych” czy „odblaskowych”, ale składających hołd alternatywnemu popowi.

DYSTRYBUTOR: Mystic